W dzisiejszych czasach wysyłanie kartek świąteczno- noworocznych czy też osobiste składanie życzeń zostało wyeliminowane przez telefony, emaile, czy „gotowe” karteczki przesyłane masowo kilku czy nawet kilkunastu osobom naraz. Popularne stało się też znaczenie # (hasztagiem,) wszystkich obserwujących , aby minimum zajmował im czas na „odbębnienie życzeń”.
A jak było dawniej ??
Przedewszystkim wierzono, że jaki: „ Sylwester i Nowy Rok taki cały rok!” Na wsiach i w małych miasteczkach mówiono: „ że kto rok z Bogiem kończy to i z Bogiem zaczyna” – stąd też licznie całymi rodzinami uczestniczono w mszach sylwestrowych i noworocznych.
W bogatej tradycji różnych regionów Polski życzenia były przekazywane osobiście. Ważne przy tym było, aby do domu czy mieszkania w Nowym Roku jako pierwszy wszedł mężczyzna- miało to oznaczać szczęście tej rodziny. Kobieta jako pierwsze zwiastowała problemy. Wchodzący mężczyzna ściągał w progu czapkę, nisko kłaniał się i „zasiewał” czyli sypał sowicie zbożem (ziarnami pszenicy, żyta) od drzwi wejściowych po wszystkich kątach, wołając przy tym: „ Na szczęście, na zdrowie na ten Nowy Rok! Żeby Wam się rodziła kapusta i groch! Aby Was nie bolała ani głowa ani bok! Co byście mieli w każdym kątku po Dzieciątku w stodole, w oborze- daj Wam Boże”. Formy życzeń i ich lista była różna i różnie akcentowana gwarowo, że względu na rejon.
Na Podkarpaniu dziady chodziły po pierwszej porannej mszy a na Opolszczyźnie ruszało wodzenie niedźwiedzia.
Najważniejszym był fakt osobistego pochylania się i osobistych życzeń dla Gospodarza, gospodyni i ich dzieci. Czasem były to uszczypliwe uwagi – o zamążpójściu panny z domu, czasem o starokawalerstwie syna. „gdzie drab w domu, szczęście w domu będzie – krowa się ocieli, dziewka za mąż wyjdzie…”.
Uczono także małe dzieci zwyczaju noworocznego jakim było: „zasiewanie”. Małe dzieci chodziły po rodzinie, dziadkach i sąsiadach i składały życzenia: „ Mała pszczółka miodek czuje, ja Wam Państwo powinszuję, aby Państwo sto lat żyło, a po śmierci w niebie było”. Za takie noworoczne życzenia dzieci dostawały orzechy, jabłka, kawałek ciasta, piernika lub grosika. Ta tradycja zachowała się w niektórych domach na Śląsku Opolskim i Podkarpacia.
W grupie przebierańców występowały m.in. Stary i Nowy Rok, Cyganka trzymająca słomianą lalkę, para młodych, Żyd, dziad, policjant.
Dziady, czyli przebierańcy ze słomianymi czapkami i butami, odwiedzali wszystkie domy, nawet te najbiedniejsze, w których także powinni zostać obdarowani. Jeżeli gospodarze byli niegościnni, lub – w przekonaniu przebierańców – nie przyjęli ich godnie, to robiono im różne złośliwości np. Cyganka wrzucała słomianą kukłę do garnka z gotującą się potrawą. Czasami przebierańcy kradli jedzenie z komory. Jednak nie było to traktowane jako kradzież, ale jako psikus dla skąpców. Kradzież jedzenia miała bowiem zapobiec przerwaniu łańcucha życzeń, który wytwarzał się dzięki odwiedzaniu wszystkich domostw.
Dziś na terenie Polski, zwłaszcza na wsiach podtrzymujących kulturę ludową spotykamy Dziadów chodzących oraz kolędników, co stanowi nie lada atrakcję dla dzieci i osób z zewnątrz. I choć często wyjściu takich artystów z domu, podłoga jest całe w słomie i zbożu, to gospodyni z radością sprząta bo wie, że jej dom został odwiedzony i zabezpieczony od złych mocy, a cały rok będzie zdrowy, szczęśliwy i bogaty.
I niechaj Wam się darzy w całym roku!!!
01.01.2024 Koszalin

